piątek, 5 kwietnia 2013

Ile zapłacimy za nowalijki?

fot.K. Fechner

Plantatorzy muszą albo podnieść ceny, albo zmniejszyć swoje zyski z upraw pomidorów i truskawek. Z powodu pogody koszty ich produkcji rosną w tej chwili aż o 30 procent.

Rolnicy i ogrodnicy mają dość zimy. - Rzepak zmarniał, nie będzie z niego plonów - wzdycha Mieczysław Kapłon, rolnik z Szydłowa. - Grunty mam kiepskiej jakości, nie wszystko na nich urośnie. Zasiany w ubiegłym roku rzepak mógłby dać plony, ale przez opady śniegu jest kiepski. W dodatku wymarzł, bo temperatury w nocy mocno spadały. Będę musiał pola zaorać i zasiać od nowa, np. kukurydzą. A to podnosi koszty. Poza tym, kiedy tę kukurydzę zasieję, skoro do tego potrzebny jest ogrzany słońcem, a nie pokryty śniegiem grunt?

Marek Froelich, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu: - Gdy ruszyła wegetacja roślin, wróciła zima, stąd straty. Jeśli tylko śnieg zniknie z pól, w teren wyjdą osoby odpowiedzialne za szacowanie strat. Na pewno sezon wegetacyjny jest opóźniony o ponad miesiąc. Ale to opóźnienie przyroda jest w stanie nadrobić, o ile wreszcie przyjdą ciepłe i słoneczne dni. Bo wody w gruncie nie brakuje.

W najgorszej sytuacji są właściciele gospodarstw ogrodniczych z nowalijkami. Koszty produkcji rosną w tej chwili o 30 procent (w porównaniu z ubiegłym rokiem).

- Ma to związek z podwyżkami za ogrzewanie, ale przede wszystkim z niskimi temperaturami. W nocy są wciąż duże minusy - wyjaśnia Przemysław Miśka z Kotorza Małego, który uprawia wczesne pomidory i truskawki, wszystko pod folią i szkłem. - Rok temu też jeszcze grzałem uprawy, bo w foliach musi być 18 stopni Celsjusza. Tylko że wówczas na zewnątrz było plus 6 stopni, teraz w nocy minus 3-4 - dodaje Przemysław Miśka.

Źródło + Cd. artykułu: NTO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz